Potrzebujesz rozmowy lub po prostu porozmawiać?
SPOTKANIA GRUPOWE ONLINE

Najnowszy wpis:

Doskonale zdaję sobie sprawę, że ktoś może miał ciężkie dzieciństwo poprzedzone poczęciem przy lampie do zabijania insektów, ale też wiem…
Dyskusja o podziale obowiązków w domach trwa w najlepsze. Choć nadal zaangażowanie mężczyzn w prace domowe jest w większości niewystarczające,…
Odrzucenie nie jest przyjemne i wiąże się z wieloma przykrymi emocjami, które jeszcze bardziej wzmacniają poczucie osamotnienia. Odrzucenie może dotyczyć…
“On Line Help” jest poradnią psychologiczną działającą zdalnie. Od ponad 11 lat udziela pomocy online Polakom mieszkającym poza granicami kraju.…

Zapisz się do newslettera

Bruhl na kolację.

Zadzwoniłem do przychodni, bo zaczął mnie boleć ząb. Pani z recepcji stwierdziła, że mogę się pierdolić, bo w 2014 roku nie zgłosiłem się na umówioną wizytę i ona nie ma do mnie zaufania.
Bardzo mocno przeprosiłem, nie wspominając o zjebanym leczeniu kanałowym i o wypadnięciu plomby kilka dni po założeniu, po czym ustaliliśmy, że skontaktuje się ktoś ze mną w ciągu 24 godzin.
Następnego dnia obudziłem się ze spuchniętą połową twarzy ale bez bólu, więc pełen nadziei na wizytę usunąłem łyżwy z obserwowanych na portalu aukcyjnym i spokojnie czekałem na kontakt z przychodni.
Pięć minut przed upływem wyznaczonego czasu zadzwoniłem do zołzy i usłyszałem, że ktoś się skontaktuje ze mną w ciągu 24 godzin. Podziękowałem grzecznie za udzieloną mi pomoc doskonale wiedząc, że po tekście nawiązującym do szmaty na appointment nie mam co liczyć i zadzwoniłem na numer 111.
Usłyszałem z automatu, że jak mam covid to mam wcisnąć jeden, jeśli podejrzewam, że mam covid to mam wcisnąć dwa, jeśli myślę, że będę mieć covid to trzy, a jak jestem ozdrowieńcem to muszę kliknąć cztery. Jak nie mam siły niczego wciskać to mam się skontaktować z funeral service i połączenie zostało zerwane.
Po ponowym wstukaniu 111 wybrałem przycisk cztery, bo pamiętałem o zeszłorocznym bólu głowy, dusznościach i braku reakcji na brudne skarpetki więc uznałem, że już jestem odporny.
Po wysłuchaniu pełnej wersji trzeciej części Sonaty fortepianowej b-moll opus 35 Fryderyka Szopena i odsłuchaniu szumów z planety Mars wysyłanych z mikrofonów umieszczonych na łaziku Perseverance, zostałem połączony z konsultantem.
Udzieliłem odpowiedzi na pytania w stylu czy na prawdę mam aż tak duże problemy z zębem, że zawracam głowę NHS i czy stukałem w zeszłym roku w patelnie lub inny metalowy przedmiot w każdy czwartek o 20:00.
Po zapewnieniu konsultanta, że moja twarz wygląda jak facjata boga Ganpati, a że straciłem słuch w prawym uchu, musiałem znowu odsłuchać Szopena czekając na rozmowę z dentystą.
Po kilku minutach połączenie zostało zerwane i kiedy już zaczynałem logować się do ebaya zadzwonił mój telefon komórkowy z aplikacji whatsapp, do tego z funkcją włączonej kamery.
Lekarzem okazał się być laryngolog, bo nie wiem pochuj wspominałem o uchu ale po wyjaśnieniu, że mam problem z zębem, dołączył do wideo konferencji stomatolog prosząc mnie o pokazanie spuchniętego policzka i jeśli to możliwe wskazanie palcem dziury w zębie. Po wywiadzie wypisał mi receptę na antybiotyk i powiedział, że lekarstwo będzie do odebrania za dwie godziny w najbliższej od domu aptece.
Po wszystkim żona stwierdziła, że na wizytę do ginekologa zapisze się jak już będzie po pandemii.
———————————————————————————————————————–
PS.   Jak zwykle bezlitosny, celny w punkt, jak strzał snajpera – Paweł Bruhl. Blog osobisty
https://www.facebook.com/pawelbruhlblog
Menu